infolinia: 0801 11 43 43

Infolinia

0801 11 43 43

Doradzimy w wyborze opon i felg!

Infolinia czynna jest w godzinach:
Poniedziałek - Piątek 7.00 - 22.00
Sobota - Niedziela 8.00 - 20.00

Pompowanie kół azotem

  • wtorek, 30 czerwca 2009
  • Bogdan Leszczorz, (rb)Fot Przemysław Dziendziela
  • Wyświetleń: 46022
  • 34 komentarzy
  • autor:

Pompowanie opon samochodowych sprężonym azotem nie jest niczym nowym. Pomimo to wciąż wzbudza liczne kontrowersje, podważające zasadność wykorzystywania jej w normalnych autach osobowych.

Pompowanie kół azotem

Użytkownicy samochodów osobowych często zadają pytania dotyczące wymiernych korzyści wynikających z pompowania opon sprężonym azotem, zamiast tradycyjnie powietrzem z kompresora. Postanowiliśmy zapytać o zalety i wady tej metody specjalistów w kilku serwisach świadczących tę usługę.

Nabijanie w butlę?

Wielu użytkowników samochodów uważa, iż napełnianie opon azotem jest jedynie chwytem marketingowym, mającym przynieść dodatkowy dochód serwisowi: koszt napompowania wszystkich kół tym gazem wynosi ok. 20 zł, zaś na większości stacji korzystanie z kompresora jest bezpłatne. Poza tym, jak twierdzi wielu kierowców, w powietrzu jest przecież 78 proc. azotu, po co zatem stosować go z butli? Z takim stanowiskiem nie zgadza się Przemysław Rybiński, współwłaściciel serwisu opon w Żarach (woj. lubuskie): –

Azot utrzymuje ciśnienie w oponach trzykrotnie dłużej niż powietrze atmosferyczne. Poza tym, podczas eksploatacji w wysokich temperaturach opona nie flaczeje, zmniejsza się również ryzyko jej wystrzału. Stałe ciśnienie wpływa na zmniejszenie oporu toczenia, zużycie paliwa oraz na żywotność opon

– dodaje. Zdaniem fachowców, ciśnienie niższe od nominalnego o 0,2 bara, zwiększa zużycie gum o 10 proc. Przy niedoborze 0,6 bara żywotność opon zmniejsza się już o połowę.

pompowanie kół azotem
Pompowanie opon osobowych azotem wzbudza liczne kontrowersje.

Felgi bez nalotu? 

W opinii wielu serwisantów, pompowanie sprężonym azotem wpływa też pozytywnie na stan techniczny felg samochodowych, w szczególności stalowych.

Gaz ten nie wchodzi w reakcję z metalem, zmniejsza się zatem ryzyko wystąpienia rdzy na obręczy – wyjaśnia Tomasz Gołębiewski z firmy Wulkan z Kolonii Zaścianki (woj. podlaskie). –
Poza tym azot nie zawiera pary wodnej, która może dostawać się do wnętrza opony, np. podczas pompowania powietrzem, przy niesprawnym jego osuszaczu w zakładach wulkanizatorskich.

Często również przy napełnianiu gum tradycyjną metodą, do wnętrza zasysany jest olej i inne zanieczyszczenia warsztatowe. Dzieje się tak na skutek niewłaściwie funkcjonującego układu odolejania sprężonego powietrza.

Wady pompowania azotem

Największą niedogodnością związaną ze stosowaniem azotu jest dopompowywanie tego gazu, związane z koniecznością dojechania do odpowiedniej placówki (i ewentualną opłatą). W tym miejscu trudno też o prawidłowy pomiar, ponieważ opony są zagrzane, do tego niekoniecznie równomiernie, a mierzyć należy „na zimno”. Części użytkowników wydaje się z kolei, że po napompowaniu kół azotem nie muszą już kontrolować ciśnienia, mylnie zakładając, że wystarczy jak dwa razy w roku robi to serwis. Azot wprawdzie dłużej utrzymuje ciśnienie w oponie, ale i on stamtąd „ucieka”, chociaż znacznie wolniej niż powietrze atmosferyczne. A konsekwencje zbyt niskiego ciśnienia w oponie są identyczne dla azotu i powietrza – do uszkodzenia opony albo jej zejścia z obręczy włącznie. Przypomnijmy, że producenci pojazdów i eksperci zalecają kontrolę ciśnienia co dwa tygodnie i przed dalszym wyjazdem.

Azot na dwa sposoby

Sprężonego gazu można używać bezpośrednio z butli – to najprostsza i najtańsza metoda, niewymagająca specjalnych instalacji. Jej wadę stanowi jednak konieczność częstej wymiany butli. Drugą metodą, pociągającą jednak za sobą większe nakłady finansowe, jest pozyskiwanie azotu z powietrza, za pomocą wytwornicy wyposażonej w specjalną membranę z włókien polimerowych. Jej zadanie polega na rozdzielaniu cząsteczek tlenu od cząsteczek azotu: pierwsze z nich są szybsze i odbijają się od membrany, drugie zaś przenikają przez nią do wnętrza wytwornicy. Zaletą tej metody jest możliwość jednoczesnego napełniania opon samochodowych azotem na kilku stanowiskach serwisowych.

Dwa pytania do Seweryna Szromika, kierownika serwisu samochodowego P.H.U. Stangum w Katowicach

Czy są jakieś przeciwwskazania dotyczące pompowania azotem?

Nie polecam azotu do opon dętkowych, spotykanych jeszcze np. w starszych pojazdach. Pompowanie takie jest po prostu bezcelowe: w przypadku dętki powietrze jest tak samo dobre jak azot, ponieważ nie ma bezpośredniego styku z felgą, a nic nie kosztuje. W szczególności zalecam natomiast napełnianie azotem opon nowych aut ze stalowymi felgami, ze względu na ograniczenie możliwości występowania na tych ostatnich korozji. Metoda ta może być jednak stosowana we wszystkich typach i rodzajach felg i opon samochodowych.

Wciąż jednak niewielu użytkowników samochodów jest przekonanych do pompowania azotem…

–Wynika to głównie z wciąż jeszcze małej wiedzy na ten temat. Problem polega również na tym, iż praktyczne korzyści wynikające z napełniania opon azotem są widoczne dopiero po dłuższym czasie eksploatacji. Jedną z najważniejszych, jest na pewno ekonomiczna: stosując tę metodę można obniżyć zużycie paliwa do 3 proc., co jest na pewno istotne przy intensywnej eksploatacji auta, np. w przypadku pojazdów służbowych. Mniejsze spalanie, o czym nie trzeba nikogo przekonywać, wpływa także na ochronę środowiska.

 

Komentarze

gość 23 listopada 2010

argonem pompować, będzie jeszcze lepiej

alis 12 grudnia 2010

jaka jest odpowiedż

Logik 15 lutego 2011

Też jestem za argonem. Jest jeszcze droższy, więc zysk dla pompującego większy. A poza tym można kupić argon o czystości 99,999%. Wtedy żaden pyłek do naszej sterylnej opony się nie dostanie! ;-) A tak serio: jedna większa dziura i opona za kilka stów do wymiany. Słońce poświeci trochę mocniej i ciśnienie w oponie się zmieni, i całe gadanie o niższej rozszerzalności azotu do kosza. A jak komuś przeszkadzają pary oleju w warsztacie, to niech pompuje zwykłą pompką nożną.

K. 12 marca 2011

A ja wlewam wody do opon. Widać wycieki, woda się wolniej grzeje i samochód lepiej w trasie prędkość utrzymuje (ekonomia i ekologia). Nie proponuję wody gazowanej.

Marek 6 kwietnia 2011

Rozśmieszają mnie te pseudonaukowe wywody, z których wynika, że tlen, którego w powietrzu jest zaledwie 21 procent, tak bardzo negatywnie wpływa na zmiany ciśnienia w oponach. Bzdura. Właściwości fizyczne tlenu i azotu są w miarę podobne i różnią się nieznacznie. A nawet gdyby różniły się znacznie, to i tak w powietrzu jest 78% azotu, a tylko 21% tlenu, o czym przypominam. Jedynym pewnym zyskiem jest zatrzymanie procesu utleniania felgi i opony.

elek 10 kwietnia 2011

Wlewanie wody do opony to idiotyzm. Woda na postoju obcieknie i zamarza na mrozie , powstaje masa bezwładna i bicie przy nawet niedużej prędkości. Zamarznięta woda i para wodna nie daje ciśnienia . jeździ się na kapciach. Na upale para wodna ma dużą prężność i mocno podnosi ciśnienie. O korozji felg nawet nie wspominam. Zatem uzyskujesz kolego wszystkie niepożądane i w końcu niebezpieczne efekty. Zaletą azotu jest to, że jest absolutnie suchy i nie mamy zmian ciśnienia od pary wodnej. Zakres temperatur pracy opony jest bardzo szeroki od -20 do +50 stopni C. Para powoduje, że ciśnienie wariuje. Z równania stanu gazu : pV/T=const wynika , że zmiana temperatury powoduje zmiany ciśnienia takie same dla każdego gazu i mieszaniny gazów, więc nie ma znaczenia czy to powietrze czy tylko azot . Z tym , że w powietrzu mamy parę wodną / w lecie nawet bardzo dużo / a w azocie nie. I jeszcze jedna sprawa tlen z powietrza powoduje korozję felg stalowych i utlenia gumę , a więc jak się zwiąże z tymi materiałami to jako tlenek / rodzaj pyłu / nie ma już postaci gazowej i nie ma potrzebnej nam prężności . Efekt jest taki jakbyśmy mieli ulot z opony, a opona jest szczelna. POLECAM AZOT. Argon jest droższy a w niczym nie lepszy.

pompka 23 kwietnia 2011

Ciekawe! Zakładając oponę na felgę jest już automatycznie 1,0 atm pozostaje zatem możliwość dopompowania 1,1 atm (czyli trochę ponad 50% gazu w oponie) z proporcji można wywnioskować że ilość tlenu zmniejszy się z 21% do 10%. Ilość azotu wzrośnie niesamowicie z 71% do 86%. Myślenie że taka różnica będzie zauważalna to istne placebo. :) http://mistrzowie.org/113732/Azot

luki 27 kwietnia 2011

do pompki - w oponie mierzymy nadciśnienie, czyli dopompowujesz około 2 barów ;)

miszcz 30 kwietnia 2011

Pseudonaukowy belkot goscia zarabiajacego na frajerach. Felga od wewnatrza nie koroduje, a od zewnatrz? Lepiej pompowac helem, auto bedzie lzejsze, spadnie zuzycie paliwa o 0,000034 %.

inteligent 5 maja 2011

roczna oszczednosc na azocie moze siegnac 100zl gdyby pompowanie bylo za darmo, zalezy co ile oponki zmieniacie to raz, dwa to bezpieczenstwo przy powiedzmy 240km/h w cieply dzien zmniejsza sie ryzyko wybuchu, gdzie na powietrzu jakby bylo takie samo cisnienie przy 240 w dzien to przy 30km/h w nocy lekki kapec no i opory, pierwsze zastosowanie azotu w F1 w latach 60 czy niedlugo pozniej i stosowanie do dzis mowi samo przez sie. niech ktos zadzwoni do continentala i napisze za i przeciw, bo ja nie mam telefonu, bo mam dopiero 5 lat pozdro600

guma 16 lutego 2012

widzę że niema tu żadnego fachowca niech wypowie się ktoś kto stosuje azot w swoim warsztacie i jakie jest zdanie klientów czy jest zapotrzebowanie na taką usługę

guma 16 lutego 2012

widzę że niema tu żadnego fachowca niech wypowie się ktoś kto stosuje azot w swoim warsztacie i jakie jest zdanie klientów czy jest zapotrzebowanie na taką usługę

polakmały 25 czerwca 2012

No cóż wychodzi z nas, polaków, sposób bycia "ja uważam że to bez sensu, a Ci co tak robią do idioci". Nie chcesz używać azotu - nie musisz! ale wara Ci od tego co ja robię. Polak to mu nawtykać wszystkim swoje przekonanie i to na ogół starając się obrazić jak najwięcej osób. Nie ma pojęcia o czym mówi, ale grunt to nawtykać. Podobnie jest z używaniem w ciągu dnia świateł czy z obowiązkiem zapinania pasów. Żenujące wypowiedzi

xvc 28 czerwca 2012

Pseudokomentarze i pajacowanie.Masz konkretną informację, jesteś za lub przeciw ok, ale pajacowanie i wypisywanie bzdur świadczy o poziomie inteligencji i braku elementarnych podstaw kultury.

xvc 28 czerwca 2012

Pseudokomentarze i pajacowanie.Masz konkretną informację, jesteś za lub przeciw ok, ale pajacowanie i wypisywanie bzdur świadczy o poziomie inteligencji i braku elementarnych podstaw kultury.

bolek 3 września 2012

mam 14 letni samochód i felgi też tyle mają .Przy zmianie opon jakoś nie zauważyłem korozji na wewnętrznej powierzchni felgi.Na komplecie opon jeżdżę jakieś 70-80 tys. km. Ciśnienie sprawdzam 2 razy do roku na wiosnę i na zimę.Jak zmieniam opony to kupuję zawsze nowe i jakoś nie mam kłopotów bez azotu !!!

lolek 8 października 2012

bo jezdzisz sztruclem z bezpieczna predkoscia, a azocik jest dla swirow, ktorzy moga odczuc jego przydatnosc...

Kristoff N. 10 października 2012

Ja pompuje metanem gazem lotnym mam z tego same plusy pierwszy to lżejsze auto o połowę ( mniej spala) bo jest lżejsze inny plus to taki że nigdy nie uciekne z koła nawet jak najedziemy na gwóźdź bo dziura sama się zakleja , mógłbym jeszcze tak wyliczać i wyliczać.. ludzie jezdzijcie na metanie.

jaś 18 października 2012

a ja mam gdzieś te wszystkie bzdury, zaoszczędzę na felgach stosując azot ,ale wtopie kupę chajcu w pompowanie tego azotu co kosztuje 20 zł. za 4 koła jak wspomina autor. w skali kilku lat to wystarczy na nie jeden komplet nowych stalówek, czyli wniosek jest prosty - bez sensu ten azot i te cale idiotyczne wywody

firdumdyrdum 29 października 2012

Helem, pompować i w kosmos...panowie

Retro 28 grudnia 2012

Najdrożej kosztuje niewiedza. W tym wypadku po 20zł za komplet kół. 1. Azot ma taką samą rozszerzalność cieplną jak tlen, opisuje to równanie Clapeyrona pV=nRT czyli w stałej objętości ciśnienie p zależy tylko od temperatury T - DLA KAŻDEGO GAZU TAK SAMO. 2. Opona nie jest przed napompowaniem opróżniana z powietrza więc przy doładowaniu np do 2 atm zostanie co najmniej 7% tlenu o ile azot z butli jest 100% a tak raczej nie jest. 3. Wpływ na korozję ŻADEN. Felga koroduje od zewnątrz 1000 razy szybciej niż pod oponą - z powodu ciągłego kontaktu z wodą i solą więc ograniczanie korozji w miejscu gdzie felga i tak nie koroduje nie ma sensu. 4. Tlen podobno słabiej przenika przez gumę -być może. Największą poprawę jednak uzyska się zakładając NOWE WENTYLE, które dadzą poprawę 10 razy bardziej odczuwalną niż ta wynikająca z różnica między 7 a 21% tlenu. Ludzie, wystarczy myśleć a nie tylko słuchać reklam.

Retro 28 grudnia 2012

OK, przepraszam w p. 1 zrobiłem mały błąd, we wzorze występuje n -liczba moli gazu, co rodzi pewne komplikacje. Po uwzględnieniu różnic stałych gazowych powietrza i azotu oraz ich różnych gęstości (w tych samych warunkach) zrobiłem małe obliczenia opierając się na dostępnych w Internecie wzorach i danych i wyszło mi, że przy wzroście temperatury o 50st ciśnienie powietrza w oponie wzrośnie o około 0,1892 atm a dla azotu będzie to 0,1899 atm. Różnica jak widać kolosalna. Żaden przyrząd u wulkanizatora nie wykaże różnicy na 4 miejscu po przecinku. I co ciekawe wychodzi na to, że powietrze jest minimalnie lepsze. Jeśli ktoś z Formuły 1 osobiście nie wyjaśni to nie zrozumiem dlaczego oni używają azotu. Może gdzieś robię błąd, proszę o wypowiedzi ludzi znających się na termodynamice i przemianach gazowych.

Flesz01 17 kwietnia 2013

Jak czytam to wszystko to mi zile pracuje na warsztacie i polecam Azot. a nie opinie i forum internetowych pseudo mechaników.

vr 26 kwietnia 2013

Kolega Retro ma w 1000% rację, ba nawet należy mu się duży browar za ten wywód merytoryczno-naukowy. Ja pozwoliłem sobie jeszcze sprawdzić jaka jest wielkość cząsteczki tlenu i azotu, i różnice są niewielkie, to takie łapanie się za brzytwę gdy się tonie twierdząc, że tlen łatwiej przenika przez porowatość gumy ( co innego wodór -> ten to jest łolera w tej kwestii ). A dlaczego jest stosowany w formule 1 a również tudzież w ciężkich pojazdach kołowych, ponieważ w momencie gwałtownego hamowania opona potrafi się mocno strzępić a te opiłki gumy mogą doprowadzić do samozapłonu w okół opony a tym samym do jej rozerwania, i tu wówczas z pomocą przychodzi nam azot który jest gazem nie palnym i podczas ewentualnej eksplozji opony zdmuchnie/wypchnie cały tlen z otoczenia i zadziała jak gaśnica na dwutlenek węgla tylko bez spektakularnego wytrącania śniegu.

Adamix124 16 listopada 2013

Po pierwsze: Procedura pompowania opon azotem trwała 15 min, ponieważ automat trzykrotnie pompował opony po to by wyssać z nich powietrze atmosferyczne. Po drugie: Od czterech lat co roku przed zimą sprawdzam w komplecie zimowek cisnienie ZA DARMO. Po trzecie: 99% z was nigdy na azocie nie jeździła ale macie najwiecej do powiedzenia. Po czwarte: Do wszystkich zainteresowanych. Różnica jest odczuwalna gołym okiem mógłbym powiedzieć. Bardziej w komplecie zimowek niz letnich opon. Dziękuje za uwagę.

były azotnik 26 listopada 2013

Adamix124 różnica jest głównie w portfelu :) Przez 5 lat oponki zmieniałem u znajomego w warsztacie i zawsze po znajomości nabijał mi azotem z wytwornicy tak dla zasady. Co ciekawe jak azot wchodził na rynek i firmy sprzedające wytwornice jeździły z prezentacjami napompował sobie jedną oponę w mondeo azotem a drugą z kompresora tak dla próby potem zapomniał o tym a przypomniał sobie jak zdejmował koła do wymiany opon na wiosne. Pokazywał mi fotki bieżnika powiem ci nie poznał byś szans nie ma. Mondeo robiło zimą około 6tys km miesięcznie.

PunkSkeleton 27 listopada 2013

Jedyna różnica między azotem a powietrzem to to, że azot z butli zawiera o wiele mniej wilgoci co ma znaczenie w oponach wyczynowych, które osiągają wysokie temperatury (ponad 100 stopni, czyli więcej niż wrząca woda) wkutek czego woda zamienia się w gaz co zwiększa ciśnienie. Opona drogowa przy normalnej jeździe (na zwykłej drodze) praktycznie w ogóle się nie nagrzewa, a nawet na torze nie idzie jej to zbyt dobrze. Fakt, im cieplej tym parowanie zachodzi szybciej, ale jak ktoś tak bardzo się przejmuje to może przy każdej zmianie pogody skorzystać z kompresora, bo naprawdę moje opony po dłuższej jeździe (tak 150 km/h średnio na autostradzie) nie nadają się nawet do ogrzewania sobie rąk...

tomi79 17 grudnia 2013

nabilem sobie w niemczech opony azotem ,i co jestem wsciekly bo albo mam za duze cisnienie albo nie wiem ale auto zachowuje sie przy wiezdzie w nierownosci jakby nie mial amorow ,zenada ,nie moge sam sprawdzic ile mi nabili wiec spuszczam ten chlam i wole sam kontrolowac sobie cisnienie w kolach a nie jezdzic po warsztatach

Stacho 21 stycznia 2014

Dwa słowa do autora: Równanie Clapeyrona. Bardzo proste pV=nRT wyjaśnia, że bajki o cisnieniu niezależnym od temperatury. Co więcej, mniejsza masa cząsteczkowa azotu sprzyja (nieznacznie) łatwiejszej ucieczce z opony ( vide problemy z utrzymaniem szczelności pojemników z wodorem)

7sisters 12 kwietnia 2014

A ja mam opony wypełnione uranem. Kupuję uran na Ukrainie a potem przez Rumunię, Bułgarię i Turcję jadę do Iranu. Uran jest super, nie rozszerza się i nie ulatnia, trzeba się tylko przyzwyczaić do bólu głowy po paru godzinach jazdy. Niestety, w drodze powrotnej muszę już pompowac powietrze bo w Iranie ciężko o stacje z azotem.

Daro 31 lipca 2014

Ja wpompowalem hel i dzieki niemu juz nie musze stac w korkach, ze wzgledu na to ze moge teraz latac. Super sprawa.

CeeL 23 października 2014

A czy ktoś z przedmówców stosował nabijanie opon oponami mózgowymi? Podobno auto samo się prowadzi, jeździ, reguluje opłaty autostradowe, trafia dokładnie pod wskazany adres. Po co w takim razie azot?!

Garland 17 listopada 2014

Wymieniałem komplet opon. Pan spytał, czy pompujemy azotem. Jako, że zimówki też mam na felgach, co oznacza, że nie pompuję kół co pół roku odpowiedziałem, że może być azot. Dwa miesiące później na przeglądzie w ASO powiedzieli, że wymienili wentyl w jednym kole, bo puszczał. Zapytałem czym pompowali - serwisant odpowiedział, że pompują tylko powietrzem. W związku z zaistniałą sytuacją zacząłem sprawdzać ciśnienie pomiędzy lewym a prawym kołem. Nie było różnic, choć po ostrej jeździe z dobrym hamowaniem ciśnienie w obu kołach rosło nawet o 0,5 No chyba, że w pierwszym warsztacie nie dali azotu, bo mnie przy pompowaniu nie było. Ale w takim przypadku byłbym wydymany nawet podwójnie...

Garland 17 listopada 2014

Wymieniałem komplet opon. Pan spytał, czy pompujemy azotem. Jako, że zimówki też mam na felgach, co oznacza, że nie pompuję kół co pół roku odpowiedziałem, że może być azot. Dwa miesiące później na przeglądzie w ASO powiedzieli, że wymienili wentyl w jednym kole, bo puszczał. Zapytałem czym pompowali - serwisant odpowiedział, że pompują tylko powietrzem. W związku z zaistniałą sytuacją zacząłem sprawdzać ciśnienie pomiędzy lewym a prawym kołem. Nie było różnic, choć po ostrej jeździe z dobrym hamowaniem ciśnienie w obu kołach rosło nawet o 0,5 No chyba, że w pierwszym warsztacie nie dali azotu, bo mnie przy pompowaniu nie było. Ale w takim przypadku byłbym wydymany nawet podwójnie...

Dodaj komentarz



Sklep

Wyszukiwarka

Opony do pojazdu